29 stycznia 2017

Spokojny weekend

Wczoraj mieliśmy typowo domową sobotę. Od rana byliśmy pochłonięci porządkami, no dobra ja byłam a chłopaki jak widać zdecydowanie mniej. Asystowali jednak dzielnie do czasu, gdy tata zabrał ich na spacer a ja mogłam włączyć drugi bieg. Pomimo tego, że uwielbiam porządek i czyste wnętrza to nie znoszę marnowania czasu na sprzątanie. Wieczorem przyszedł czas na obniżenie poziomu łóżeczka Borysa. Od 2 tygodni wstaje samodzielnie i to był ostatni dzwonek. Borys ponadto raczkuje już w ekspresowym tempie, siada samodzielnie i wstaje wszędzie tam, gdzie znajdzie odpowiedni punkt zaczepienia. Cieszy się przy tym niezmiernie i klaszcze w rączki, gdy my również odwzajemniamy jego radość. 

Niedziela zaczęła się wcześnie, ale spokojnie. Zostawiłam chłopaków i bardzo wcześnie wyskoczyłam na zakupy spożywcze. Bardzo często zdarza mi się robić zakupy w niedzielne poranki. Wychodzę ok 7.30 i godzinę póżniej jestem już w domu. Wstając o 6 rano wydaje się to całkiem realne i normalne :) Podobno nowy rząd ma w planach zablokowanie niedzielnego handlu. Z jednej strony rozumiem to, że każdy powinien mieć czas na odpoczynek i relaks, szczególnie w niedzielę. Z drugiej zaś, niedziela w naszej rodzinie jest dniem, gdy mam czas na nadrobienie tych domowych spraw, na które w pozostałe dni nie wystarczyło czasu. 

Po południu mieliśmy małą katastrofę. Prasowałam koszulkę Borysa a Emil podbiegł do żelazka i pomimo ostrzeżenia musiał sam sprawdzić czy naprawdę jest takie gorące. Dwa opuszki paluszków ucierpiały i już do końca dnia moczył rączkę w garnuszku z zimną wodą  lub w garnuszku z pianką na oparzenia. Oglądaliśmy więc bajki, pozwoliłam Emilowi na słodkie przekąski i próbowałam złagodzić ten okropny ból. Dzielny chłopczyk zasnął o 18.30 kilka minut po tym, jak położył główkę na poduszce. 
















1 komentarz: