23 grudnia 2016

Urodziny S.

Wczoraj na śniadanie było ciasto czekoladowe. Urodziny to dobry czas na takie małe grzeszki, a swoje święto miał S.  Ciasto piekłam "po nocy", a rano chłopcy obudzili się na tyle wcześnie, że udało się nam zapalić świeczkę i przygotować prezent, zanim wstał solenizant. Ekscytacja Emila całym tym zamieszaniem sięgała zenitu. Pomyślałam sobie, że fajnie będzie wprowadzić ten zwyczaj na stałe do naszego życia i świętowanie urodzin zaczynać z samego rana. Nawet gdy chłopcy będą już chodzić do przedszkola czy szkoły, takie rozpoczęcie tego szczególnego dnia będzie czyniło go jeszcze bardziej wyjątkowym. 




Za pieczenie zabrałam się późnym wieczorem, gdy wszyscy domownicy poszli spać. W końcu miała to być niespodzianka. Wybrałam proste ciasto czekoladowe - murzynek mieszany bez użycia miksera - żeby nie obudzić chłopaków. Do tego polewa czekoladowa i srebrna dekoracja. 






Wieczorem wybraliśmy się do włoskiej knajpki na kolację zakończoną deserem. Była pyszna Panna Cotta i Creme Brulle. Jak widać wszystkie kalorie spaliłam chwilę póżniej :) 

Piątek zapowiada się bardzo pracowicie. Tyle rzeczy zostało mi do robienia. To będzie długi dzień i krótka noc! 

A jak u Was? Pierogi ulepione ? ;) 

2 komentarze:

  1. Ciasto czekoladowe wygląda przepysznie. Wszystkiego najlepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne ciasto i piękna Ty !! Asiu ale jesteś szczuplutka :)

    Kasia

    OdpowiedzUsuń