26 października 2016

Nasza jesień

Bardzo jesienny spacer dzisiaj mieliśmy. Jest już naprawdę bardzo kolorowo. Pięknie! Emil szalał w suchych liściach, ale najwięcej radości (jak zwykle) sprawiła mu zabawa w kałużach z błotem. Dobrze, że miałam ubranie na zmianę, bo już po 5 minutach spaceru konieczna była zmiana spodni i całej reszty. Spokojne spacery zdarzają się tylko wtedy, gdy w jego zasięgu nie ma żadnych kałuż. Z drugiej strony nie ograniczam go jakoś szczególnie. Jeśli tylko ma ochotę, szaleje i brudzi się na potęgę. Brudne dzieci to szczęśliwe dzieci. A ja uwielbiam patrzeć na jego radość. 








 Emil jest mistrzem w testowaniu kaloszy :) 


 



4 komentarze:

  1. Nie znam dziecka które nie lubiłoby taplania w kalurzach. Moj 4-latek tez uwielbia a ja rwe włosy z głowy bo zazwyczaj oznacza to u nas smarka na drugi dzien. Pozdrawiam Karolina;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polska jesień jest cudowna...

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja mała ma tak samo :) Każda kałuża to 5 minutowy postój i taplanie :) O spodnie się nie martwię, bo fantastycznie sprawdza się nieprzemakalna odzież dla dzieci z Lidla. Pewnie z innych firm też są, ale te mi jako pierwsze wpadły w ręce :)

    OdpowiedzUsuń