26 maja 2016

Nasze życie we czwórkę ...

Gdyby kilka lat temu ktoś powiedział mi, że przed trzydziestką będę miała dwójkę dzieci - nie uwierzyłabym. Problemy zdrowotne znacznie mogą zmieniać nasze plany... I najlepiej rozumieją to ci, którzy bardzo chcą mieć dzieci, a z różnych powodów tak się niestety nie dzieje. Życie jednak dało mi niezwykły prezent i jestem mamą dwóch cudownych chłopców Emila i Borysa, no i ... jestem przed trzydziestką. 



Pomiędzy chłopcami jest niecałe 2 lata różnicy. Jak to jest być mamą dwójki? Napiszę, że cudnie, bo to prawda. Napiszę, że ciężko, bo to też prawda. Chłopcy dają mi wiele radości, każdego dnia, gdy na nich patrzę uświadamiam sobie, że z każdym dniem mocniej ich kocham. I wiecie co, gdy byłam w ciąży zastanawiałam się jak podzielę tę miłość, dotychczas przelewaną na jedną małą istotkę. Obawiałam się czy dwójkę można tak samo mocno kochać. Można. Bo miłość do dzieci się nie dzieli, a mnoży. Zwielokrotnia. Rozkrzewia. Uintensywnia. I wszystko to przychodzi naturalnie, samo z momentem pojawienia się kolejnej małej istotki.



Obawiałam się również tego, jak Emil zareaguje na młodszego brata. Na opowieści o tym, że będzie miał braciszka, że pojawi się u nas w domku mały dzidziuś, który teraz mieszka u mamy w brzuszku zdarzało się mu krzyknąć "NIE". Borysa zobaczył dopiero po naszym powrocie ze szpitala do domu. Jego rozanielenia, maślanych oczek i radości nie zapomnę do końca życia. Oczywiście, że się popłakałam jak bóbr i nawet teraz się wzruszam.



Jak było potem. Potem przyszedł mały kryzys i trwał może tydzień. Najgorzej było, gdy karmiłam Borysa a Emilowi ewidentnie to nie pasowało. Zdarzyło się, że Borys oberwał kilka razy. Na szczęście Emil nie używał całej swojej siły i było to takie demonstracyjne klepnięcie/szturchnięcie brata wyrażające jego niezadowolenie.

Po tygodniu Emil zaakceptował brata i zaczęła się faja czułości, radości i miłości. Zdarza się, że wychodzą z domu z tatą, Emil podbiega do mnie - daje mi buzi i domaga się bym pozwoliła dać buzi braciszkowi. Jest bardzo wyrozumiały i mądry jak na swoje dwa latka. Mogę przy nim spokojnie karmić Borysa i nie reaguje już złością. Baa gdy Borys zaczyna płakać, Emil przybiega do mnie, woła "mama mniam mniam" i pokazuje na brata. Są i wyjątki. Emil jak każdy z nas ma gorsze dni i wtedy tłumaczenie zaczyna się na nowo.

Jak jest teraz? Organizujemy sobie dzień za dniem, wypracowując pewne schematy. Jest ciężko, ale wszyscy się staramy. Dużo tłumaczymy Emilowi, opowiadamy, uczymy, przytulamy. Gdy Borys śpi poświęcam cały czas Emilowi, by nie poczuł się odrzucony i zaniedbany. Kilka chwil na domowe obowiązki mam wtedy, gdy chłopcy mają drzemkę w tym samym czasie. Mamy też ogromną pomoc ze strony rodziców - bez nich byłoby zdecydowanie trudniej. Mogłabym Wam jeszcze napisać dużo na ten temat, ale chłopcy wzywają ;) Może uda mi się coś przemycić w kolejnych postach.





Buziaki i do następnego!






10 komentarzy:

  1. Bo w nas mamach jest super moc:) Bravo MY:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. O mamo (paradoksalnie i dosłownie) :D Troszkę mnie zdziwiłaś bo ja też twierdzę, że przed trzydziestką nie urodzę, a jeśli już to jednego malucha ;P Życie różnie się toczy, jesteście super rodzinką a między rodzeństwem zawsze pojawiają się zgrzyty, znam to coś :D Tylko że rodzeństwo to jedna z najpiękniejszych rzeczy, jaka mi się w życiu trafiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widać, że jesteś cudowną Mamą! Gratuluję! A posiadanie rodzeństwa to cudowna sprawa, którą prawdziwie docenia się będąc dorosłym.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cała Wasza czwórka to istne słodziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej :) przepiękna Rodzina, marzę żeby mieć taką w przyszłości :)
    Mam do Ciebie pytanie trochę z innej beczki :) jak zmieniła się Twoja cera po 1 i po 2 ciąży? :)
    Pamiętam, że chuba kiedyś miałaś z nią problemy -jak jest teraz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenia się spełniają :*

      Odnośnie cery - nadal jest problematyczna. W ciąży mocno przesuszona, teraz troszkę wraca do normy, ale dwie ciąże sprawiły, że jest jeszcze bardziej wrażliwa i mocno reaktywna. Mam problem z zaczerwienieniem i drobnymi krostkami podskórnymi a zawsze marzyłam o gładkiej oliwkowej ;)

      Usuń
  6. Piękny wpis! Ja mam nadzieję że chociaż jedno uda mi się mieć przed 30 :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie i szczerze opisałaś to wszystko. Doskonale znam tą przeplatankę uczucia dumy i radości z rodziny a jednocześnie zmęczenia i ciągłej pracy. Fajnie, że napisałaś o pomocy rodziców, bo coraz częściej widzę blogerki i instamamy, które kreują wizerunek samowystarczalnej, swietnie zorganizowanej fitmamuśki z mega grzecznym dzieckiem;)

    OdpowiedzUsuń
  8. To co napisalas idealnie oddaje moja sytuacje. Mam 2 letniego synka i 3miesieczna córkę. Pierwsze ich spotkanie euforia pisk radości Filipka i słowa skierowane do siostry"choc biegac" 😊 drugi tydzień bycia razem to bunt mojego syneczka szturchanie siostry i dużo płaczu. A potem nastała miedzy nimi sielanka. Zakochali sie w sobie. Gdy mala placze starszy wola" mama idziemy Maniusia placze" i odrazu biegnie i tulą siostrę, włącza pozytywke😊 fakt bywa czasami ciężko ogarnąć dwójkę maluchów i dom. Ale nie zmienlabym nic!

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny wpis. Serdecznie gratuluję drugiego synka, kiedyś czytałam Cię, ale w czasie gdy byłaś w ciąży z Emilem. Teraz znowu zostane na dłużej z przyjemnością. Uściski!

    OdpowiedzUsuń