9 stycznia 2016

Woski czy świece zapachowe

W ubiegłym roku skuszona ogromną ilością pozytywnych opinii w sieci na temat wosków zapachowych stałam się posiadaczką trzech. Wybrałam woski Yankee Candle. Trzy zapachy. Oud Oasis, zapach czystych, naturalnych ekstraktów. Oud to ekstrakt z konarów drzewa agarowego - najdroższy składnik perfum na świecie. Mocny, lekko kadzidlany. Fireside Treats, piękny zapach opiekanych nad ogniskiem pianek Marshmallows, karmelizowanego cukru i wanilii - idziecie właśnie do kuchni po coś słodkiego? ;) Clean Cotton, rześki zapach świeżego prania, cytryny, morskiej bryzy. Podobny do jednego z moich ulubionych zapachów perfum Clean Warm Cotton. Od momentu zakupu zużyłam tych wosków dokładnie tyle, ile widzicie na zdjęciach. Najmilej wspominam Fireside Treats

Minął rok, przyszły święta i zamarzyłam o świątecznych aromatach. Szybka decyzja, kalkulacja kosztów i kolejne woski były u mnie. Tak, tak koszt zakupu wosku to 10-20 zł. Przyzwoitej świecy zapachowej 50 - 100 zł, a nawet i więcej. Tym razem zdecydowałam się na woski Kringle Candle (podobno zapachy bardziej rzeczywiste) i znów trzy zapachy. Jingle All The Way, zapach słodkich owoców połączony z cytrusowymi aromatami oraz delikatnymi drzewnymi nutami. Christmas, pachnący dekoracjami na choince, orzeźwiającym aromatem zimowego powietrza i wonią sosny. Apple Chutney, pachnie słodkim cukrem, cynamonem oraz jabłkami. Idealne aromaty świąt. Idealne, gdy o nich czytałam i otworzyłam pudełeczka z woskami.

Jak to jest naprawdę? Z każdego wosku (jednego nie użyłam wcale) odłamałam odrobinę i paliłam w specjalnym kominku. Dosłownie kilka, kilkanaście minut (więcej nie byłam w stanie wytrzymać). Za każdym razem miałam wrażenie, jakbym rozpyliła chmurę perfum, usiadła w niej, a następnie miała się zrelaksować, oddychać. Zapachy były zbyt intensywne, mocne, duszące. Piękne do momentu, gdy nie zaczynały się topić i spalać. Te z Kringle Candle intensywniejsze od tych z Yankee Candle. Woski u mnie się nie sprawdziły. Być może mam zbyt wrażliwy i wyczulony na zapachy nos. Być może moje 80 metrowe mieszkanie to jednak za mała powierzchnia na taką intensywność. Prawda jest taka, że wolę, gdy zapach w mniej intensywny sposób rozchodzi się wokół mnie.

Woski czy świece zapachowe? Zdecydowanie świece!









3 komentarze:

  1. Bardzo lubiłam woski Yankee Candle, ale albo one są teraz mocniejsze albo ja bardziej wrażliwa na zapachy, bo też mnie ostatnio duszą... Mam jednak ich kilka, w dodatku były prezentem świątecznym, więc postaram się wykorzystać je trochę w bardzo małych ilościach i większych pomieszczeniach.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wolę woski, ale świece też dają radę. Ostatnio bardzo polubiłam takie w słoiku z drewnianą zatyczką z Home & You.

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie zdecydowanie świece: i zapach delikatniejszy i widok przyjemniejszy :)

    OdpowiedzUsuń