28 października 2013

Czym pachnie moja jesień czyli jesienne perfumy

Jesienne i zimowe perfumy muszą być lekko pudrowe, intensywne, mogą być słodkie. Muszą być otulające, ciepłe, zmysłowe. Orientalne. Nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej. Używając takich zapachów mam wrażeniem jakbym miała na sobie dodatkową warstwę ciepłej chusty. 

Dior Addict. Wróciłam do tego zapachu tej jesieni. Intensywny, zmysłowy, bardzo trwały. U mnie sprawdza się nie tylko wieczorem. W ciągu dnia sprawia, że w każdym miejscu czuję się jak u siebie. 

Vanille Noire. Moje najnowsze odkrycie. Jestem posiadaczką dwóch flakonów tych perfum. Jeden z flakonów dostałam od czytelniczki Sylwii, której jeszcze raz dziękuję. Głęboka, lekko dymna wanilia, która z watą cukrowa nie ma nic wspólnego. 

Prada Candy. Tutaj również wanilia, ale w wersji waty cukrowej właśnie. Przeczytałam,że "Zapachowy eksces oszałamia swoim przepychem" - nic dodać nic ująć. Zestawienie kolorystyczne flakonu tylko podbija wyjątkową moc tych perfum. 

Burberry Brit. Jeśli tak pachnie mglisty Londyn, mogłabym w nim zamieszkać od zaraz. Ten zapach to połączenie klasyki i nowoczesności. Migdały, wanilia, mahoń łączą się z limonką i gruszką tworząc niezwykle aksamitny duet. 

Thierry Mugler Eau de Star. Podobno jest to lżejsza wersja Angela. Podobno jest to zapach świeży. Podobno, bo dla mnie jest to orientalny klasyk. Kolejne cudo Thierrego Muglera, zaraz obok Aliena i Angela. 

Tom Ford Black Orchid. Jestem posiadaczką miniaturki tego zapachu. To prezent od Coffedoll. Jeden z najintensywniejszych, ale i najpiękniejszych zapachów, jakie miałam. Jaśmin, mandarynka, czarna porzeczka i trufla, ambra, kadzidło, wanilia i meksykańska czekolada to tylko niektóre ze składników Czarnej Orchidei. 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz