9 lutego 2017

Jesteś tym co jesz.

Od kilku dni w mojej głowie kłębią się myśli dotyczące jedzenia. Nie w sensie diety czy zrzucania kilogramów, a kwestii jedzenia mięsa.  Tego, czy jedzenie mięsa naprawdę nam szkodzi i czy powinnam ograniczyć jedzenia mięsa mojej rodzinie. 

W domu rodzinnym mojego męża i moim mięso jadło się od zawsze. Było to i jest całkowicie naturalne, normalne i powszechne. Mięso jest składnikiem prawie każdego obiadu. Każda zupa robiona jest ma mięsnym wywarze. Mięso jedli moi dziadkowie, moi rodzice, jemy i my i nasze dzieci. Wczoraj rozmawiałam o tym przez chwilę z moją mamą. Wspomniała o tym, że jej rodzice co prawda zawsze jedli mięso, ale w sumie nigdy nie jedli go dużo. W czasie okresu wojennego, gdy żyli bardzo skromnie, mięso jadało się raz w tygodniu - było to raczej wynikiem biedy, aniżeli kwestii ideologicznych czy zdrowotnych. 

Nigdy wcześniej (z jednym wyjątkiem, o którym napiszę za chwilę) nie eliminowałam mięsa ze swojej diety. Co się stało? Usłyszałam wprost (w tv), że jedzenie mięsa jest złe dla naszego organizmu. Że jedzenie mięsa bardzo nam szkodzi i jest przyczyną wielu chorób, w szczególności tych o podłożu rakowym. Usłyszałam, że jedzenie przynajmniej dwóch plasterków wędliny dziennie zwiększa diametralnie zachorowanie na raka przełyku! No dobrze, pomyślałam. Zgadzam się z ty, bo wiadomo wędliny i inne mięsne przetwory zawierają masę niezdrowej chemii, ale co z mięsem nieprzetworzonym, poddanym tylko krótkiej obróbce termicznej, typu gotowanie, duszenie? 

Zaczęłam szukać w sieci i znalazłam dziesiątki artykułów dotyczące działania mięsa na nasz organizm (w szczególności tego czerwonego): 1 2 3 . Temat rudny, niedający zamknąć się w jednej szufladzie. Wiem. Temat budzący wiele kontrowersji. Niejednoznaczny.

Temat, który kilka lat temu zaczęłam zgłębiać, ale po pewnym czasie wróciłam do starych przyzwyczajeń. Kilka lat temu bardzo chciałam zostać mamą. Życie pisze różne scenariusze i nie wszystko układało się po mojej myśli. To długa historia być może na odzielny wpis. Śmieję się czasem, że mogłabym napisać książkę. Teraz napiszę Wam tylko, że gdy specjaliści rozkładali ręce - uratowała mnie dieta. Całkowicie wyeliminowałam czerwone mięso i mięso silnie przetworzone (wędliny, parówki, pasztety itp). Przez pół roku może więcej, nie miałam w ustach schabu czy wołowiny. Od czasu do czasu jadłam białe mięso i dużo ryb. Zmieniłam również inne nawyki żywieniowe. Jadłam zdrowo. Czułam się fantastycznie. Dzisiaj jestem mamą dwóch wspaniałych chłopców! Wierzę, że właśnie dieta miała tu kluczowe znaczenie. 

W najbliższym czasie na pewno zredukuję liczbę mięsnych posiłków w ciągu tygodnia. Nadal będę czytać i szukać. Mam zamiar wprowadzić więcej roślinnych przepisów do naszej rodzinnej diety. Nie jestem gotowa by całkowicie rezygnować z mięsa, na pewno nie teraz. Za mało wiem w tej sprawie. Nie oceniam. Nie stawiam się po żadnej ze stron. Rozważam. Szukam tego co dobre dla mnie i mojej rodziny. 




Jeśli możecie - to polećcie mi książki z przepisami lub strony w sieci gdzie znajdę pomysły na takie dnia. Chętnie również poznam Wasze zdanie w tym temacie. 


12 komentarzy:

  1. Nie borykałam się z poważnymi problemami zdrowotnymi, ale bardzo pomogła mi dieta roślinna. Czuję się znacznie lepiej, na ciele oraz duchu. U mnie zaczęło się od wprowadzenia diety eat clean. Polecam Ci przede wszystkim stronę Jadłonomii, gdzie znajdziesz wiele kreatywnych oraz prostych w wykonaniu przepisów, tak samo True Taste Hunters, erVegan, Minimalist Baker czy Hot For Food. Większość z nich wydała również książki :) W razie wątpliwości polecam też stronę http://www.roslinnydietetyk.pl/ gdzie na pewno znajdziesz sporo odpowiedzi na nurtujące Cie pytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyłączam się do Iwetto, a książki to może "Dieta roślinna na codzień" albo już bardziej rozbudowana o badaniach naukowych "Nowoczesne zasady odżywiania. Przełomowe badanie wpływu żywienia na zdrowie". Mnie te pozycje przekonały do odstawienia prawie całego mięsa - jem jeszcze ryby od czasu do czasu. A nabiału nie jem z racji nietolerancji laktozy.

      Usuń
    2. Dziękuję! Jadłonomię znam z poleceń Nissiax83, ale książki nie mam. Planuję kupić. Pozostałych autorów nie znam. Będzie co czytać. Roślinny dietetyk - super :) Czegoś takiego właśnie szukałam.

      Bogusia również dziękuję! Zapisuję tytuły i będę szukać tych książek.

      Usuń
  2. z drugiej strony produkty np. piekarskie też są strasznej jakości obecnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. To prawda. Przerażające jest to, że trudno wymienić (z tego co jemy) coś co jest naprawdę dobrej jakości :/

      Usuń
  3. Świetne przepisy znajdziesz na stronach: jadłonomia i ervegan:) Też chce zostać mamą, ale ja od prawie 3 lat nie jem mięsa, wyniki mam dobre. Pozostaje tylko wprowadzić więcej zdrowych nawyków w życie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Evergren nie znam :) Dieta jest niezastąpiona ... i pozytywne myślenie. Umysł i dieta potrafią zdziałać cuda!

      Usuń
  4. Największym problemem jest to, że w mięsie jest niestety dużo syfu. Raz wpadłam do rodziców na obiad. Zrobili kotlety drobiowe - mięso smakowało jak ryba... Od początku tego miesiąca nie jem mięsa, z ciekawości. Nie mam w planach ograniczania się, jeśli będę miała ochotę, ale miesiąc chcę wytrzymać bez mięsa. Problem jest taki, że przy okazji muszę przejść na dietę ze względu na poszukiwanie przyczyn alergii i muszę wyeliminować na jakiś czas jabłka, marchew, pietruszkę, pomidory, paprykę, cytrusy, banany, ograniczyć nabiał, a przy okazji nie mogę jeść selera, mango, miodu i słonecznika. I zaczynają się schody... :|
    Na razie przepisów szukam na Kwestii Smaku w dziale "wegetariańskie". Jadłonomia też, chociaż wiele przepisów mi tam nie podchodzi (seler i inne :/) - ale polecam pieczony falafel z jadłonomii - jest cudowny! Na razie jednak mam spory problem ze strączkami - tzn ile ich jeść i w jakiej ilości, żeby nie odbijało się to negatywnie na brzuchu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś czas temu wyrzuciłam całą partię klopsików - robiłam z mięsa drobiowego. Nie dało się tego zjeść. SMak i zapach po przygotowaniu - brrr! Słyszałam o tych falafelach same dobre opinie. Zrobię napewno!

      Może strączkowe potrawy popijać rumiankiem lub herbatką z kopru włoskiego? :)

      Usuń
  5. Ksiazka "Smakowita Ella" - swietne, szybkie przepisy i bardzo smaczne. Autorka sama pomogla swojemu zdrowiu poprzez zmiane diety. Albo jej blog, ale to tylko po angielsku - Deliciousy Ella. Polecam bardzo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planuję kupić ;) Dziękuję za polecenie!

      Usuń
  6. Zgadzam się z tym, że dieta ma duże znaczenie. Szczególnie, jeśli chodzi o kwestie ciąży. Mówiąc szczerze, moje dziecko samo mnie znalazło, ale wiem, że przyczyniła się do tego zmiana diety (i zrzucenie kilku kilogramów). Też próbowałam wyeliminować mieso, ale ciężko jest, jeśli reszta rodziny nie chce brać w tym udziału. Może kiedyś dorosniemy do takiej decyzji. Czas pokaże 😃

    OdpowiedzUsuń