10 stycznia 2017

Minimalizm

Kilka dni temu odkryłam gdzie zniknęły prawie wszystkie moje pomadki do ust. Emil ukrył je razem z innymi ważnymi rzeczami w swojej szufladzie z ubraniami. Wcześniej jednak postanowił się nimi pobawić. Dzięki niemu mam załatwioną sprawę segregacji kosmetyków do ust, a to wszystko w duchu minimalizmu kosmetycznego. 

Na szczęście uratowały się te, których używam najczęściej i jednocześnie najbardziej lubię. Dwie pomadki z Maca i błyszczyk z Loreal. Pomadki z MACa są genialne i warte swojej ceny. Nie kupuję ich zbyt często i mam tylko dwie. To takie szczególne zakupy kosmetyczne. Pierwsza to SYRUP - piękny, zimny róż idealny na codzień. Druga to nowy zakup - długo wahałam się jaki kolor wybrać i ostatecznie postawiłam na BRAVE. Podobno ulubiony kolor Kylie Jenner (siostry Kim Kardashian). To róż, ale z delikatnymi brązowymi podtonami. I jeszcze błyszczyk Loreal nr 600 w delikatnym brzoskwiniowym kolorze. 









7 stycznia 2017

Rutyna

Wczorajszy dzień, jak i cały ostatni tydzień dały mi mocno w kość. Bycie mamą dwójki to piękna sprawa, ale codzienne życie nie przypomina tego z reklamy Pampersów. Zdarza się, że opadam z sił. Ratuje mnie kawa i widok taki jak na pierwszym zdjęciu. Albo Emil, który przychodzi, mówi "mamuuuś" i wiesza mi się na szyi. 

Dzisiaj mieliśmy dobry dzień. Raczej spokojny i poukładany. Emil częściej niż zazwyczaj bawił się sam a Borys go obserwował. Coraz częściej zdarza im się robić "coś razem" w sensie, zajmowania się tą samą zabawką lub zabawą. Emil rozśmiesza Borysa czy to biegając, skacząc lub bawiąc się w "a kuku" a ja uwielbiam wtedy na nich patrzeć. 

Odkąd Borys zaczął jeść swoimi rączkami (przełamałam się do BLW) to zdarza się nam zjeść wspólnie śniadanie lub obiad. Jak tak dalej pójdzie do za dwa lata zjemy dwudaniowy obiad z deserem a później wszyscy usiądziemy na kanapie i obejrzymy bajki. Nie ukrywam, że już nie mogę się tego doczekać. 









6 stycznia 2017

Przedszkolak

Nowy Rok rozpoczęliśmy od bardzo ważnego wydarzenia w życiu naszej rodziny. Emil został przedszkolakiem. 2 stycznia pierwszy raz zaprowadziliśmy go do przedszkola i zostawiliśmy z nowymi kolegami. Płakał, nawet bardzo. Uspokoił się po ok. 5 minutach i podobno resztę dnia był pogodny. Kolejne dni były podobne, a czwartego dnia wszedł do sali sam, bez płaczu. 

Emil zostaje w przedszkolu 4 godziny - odbieram go zaraz po obiedzie. W tym czasie ładnie je, próbuje naśladować kolegów i uczestniczy we wspólnych zabawach. Gdy przychodzę po niego, rzuca mi się na szyje, a chwilę później zaczyna biegać w szatni i nie chce wychodzić do domu. Na pytanie o to, jak było odpowiada, że "mniam mniam" - czyli, że fajnie. 

Napewno interesuje Was, czy miałam obawy przed zapisaniem go do przedszkola. Oczywiście, że tak. Nadal je mam. Jeszcze w niedzielę nie byłam pewna swojej decyzji. Rozmawialiśmy z S. i doszliśmy jednak do wniosku, że próbujemy. W kwietniu kończy mi si urlop macierzyński i bardzo zależy mi na tym, by do tego czasu Emil zaklimatyzował się i polubił przedszkole. Jeśli tak się nie stanie, zapewne wszystko znów wywróci się do góry nogami. Jestem jednak dobrej myśli. 

Teraz znów obawiam się poniedziałku i tego, jak Emil się zachowa. Trzy dni przerwy i czuję, że będziemy w punkcie wyjścia. Trzymajcie kciuki! 








27 grudnia 2016

Bye Bye

W tym roku nie czułam "magii świąt". Jestem prawie pewna, że to zmęczenie i brak czasu na "cokolwiek" przyczyniły się do tego. Pomimo tego dziwnego uczucia święta mieliśmy bardzo udane, rodzinne, ciepłe i spokojne. Mam jednak ochotę już teraz spakować wszystkie świąteczne dekoracje i pozbyć się choinki. Choinka pewnie jeszcze z nami zostanie, ale resztę świątecznych akcentów już za chwilę spakuję do pudełek. Mam ochotę na świeże kwiaty w wazonie a widok szyszek, pierników i migoczących światełek działa na mnie lekko drażniąco. 

Tegoroczne święta zakończyliśmy na kanapie. To był cichy i spokojny wieczór. Gdy chłopcy poszli spać, obejrzeliśmy film w tv, ja zrobiłam sobie małe domowe spa i trochę poczytałam. Tak bardzo lubię te chwile z książką. Obecnie czytam Sprzedaż 
Frederika Eklunda. To jedna z tych książek, po przeczytaniu których masz ochotę zakasać rękawy i zabrać się do pracy! 

A jak tam u Was? Była Magia? Były fajne święta? Mam nadzieję, że tak. 

Uściski! 









23 grudnia 2016

Urodziny S.

Wczoraj na śniadanie było ciasto czekoladowe. Urodziny to dobry czas na takie małe grzeszki, a swoje święto miał S.  Ciasto piekłam "po nocy", a rano chłopcy obudzili się na tyle wcześnie, że udało się nam zapalić świeczkę i przygotować prezent, zanim wstał solenizant. Ekscytacja Emila całym tym zamieszaniem sięgała zenitu. Pomyślałam sobie, że fajnie będzie wprowadzić ten zwyczaj na stałe do naszego życia i świętowanie urodzin zaczynać z samego rana. Nawet gdy chłopcy będą już chodzić do przedszkola czy szkoły, takie rozpoczęcie tego szczególnego dnia będzie czyniło go jeszcze bardziej wyjątkowym. 




Za pieczenie zabrałam się późnym wieczorem, gdy wszyscy domownicy poszli spać. W końcu miała to być niespodzianka. Wybrałam proste ciasto czekoladowe - murzynek mieszany bez użycia miksera - żeby nie obudzić chłopaków. Do tego polewa czekoladowa i srebrna dekoracja. 






Wieczorem wybraliśmy się do włoskiej knajpki na kolację zakończoną deserem. Była pyszna Panna Cotta i Creme Brulle. Jak widać wszystkie kalorie spaliłam chwilę póżniej :) 

Piątek zapowiada się bardzo pracowicie. Tyle rzeczy zostało mi do robienia. To będzie długi dzień i krótka noc! 

A jak u Was? Pierogi ulepione ? ;)