... z miłości do życia, jedzenia i innych przyjemności ...



18 maja 2013

Włoskie wakacje

Na wstępie usprawiedliwiam moją długą (jak dla mnie) nieobecność na blogu. Pomimo tego, że od środy jestem na wyczekiwanym przeze mnie urlopie, były to dla mnie bardzo intensywne i wyczerpujące dni. Praca nad sobą jest chyba najtrudniejszym zadaniem, z jakim przychodzi mi się mierzyć, co jakiś czas. Praca nad sobą jest ciężka, ale możliwość większej świadomości swoich atutów i słabości jest czymś niesamowitym. 












Przyszedł jednak czas, gdy wchodzę w inną płaszczyznę mojego urlopu i zaczynam cieszyć się chwilą. Już jutro wyjeżdżam do Włoch i właśnie tam zamierzam spędzić kolejne dwa tygodnie. Na początek czeka mnie a raczej nas :) (jadę oczywiście z moim wspaniałym mężem) długa podróż. Pierwszym przystankiem będzie Wenecja. Kolejnym Florencja a jeśli starczy nam sił ostatnim przystankiem będzie Rzym. 

Planujemy, że do Wenecji wyjedziemy jutro wcześnie rano i dotrzemy na miejsce wieczorem. Będziemy tam kilka dni i oprócz Wenecji chcemy zobaczyć również Padwę i Weronę - czyli miasto Romea i Julii. Gdy zaczęłam czytać przewodnik moja romantyczna wizja tego miasta straciła na rozmiarach. Dowiedziałam się, że słynny balkon tak naprawdę nie istniał i w rzeczywistości jest to odrestaurowana na potrzeby turystów gospoda. Natomiast słynny balkon, po, którym Romeo wspiął się do Julii  został wybudowany dopiero w 1935 roku na potrzeby turystów. Pomimo tego, bardzo chcę zobaczyć to miejsce, jak również przespacerować się uliczkami Piazza Erbe - centrum życia Werony pełne placów, uliczek i nastrojowych budowli. 

W kolejnych dniach będziemy kierować się na południe do Toskanii i zatrzymamy się na kilka dni w okolicach Florencji. Florencja, Sienna, Piza, San Gimignano to tylko kilka z miast, które chcemy zobaczyć.

Na koniec, jadąc dalej na południe planujemy zatrzymać się w okolicach Rzymu. Po kilkukrotnym obejrzeniu "Zakochanych w Rzymie" Woody'ego Allena zapragnęłam poczuć klimat tego miasta. Czy nam się to uda? Zobaczymy :) Wszystko zależy od tego, jaką energią będziemy dysponować. 


Mam nadzieję, że w ciągu tych dwóch tygodni będziemy w kontakcie. 

Uściski! 



11 maja 2013

Szarlotka z karmelizowanymi jabłkami





Ciasta z jabłkami należą do moich ulubionych. Uważam, że  zapach gorących jabłek i cynamonu to jeden piękniejszych zapachów, jakie można wyczarować w kuchni, a gdy dochodzi do tego jeszcze aromat masła  i karmelu to przepadam całkowicie. Szarlotka, którą dzisiaj upiekłam jest niezwykła. Jedna z najlepszych, jakie jadłam (a jadłam ich naprawdę dużo). Przepis znalazłam, na blogu Kwestia smaku kilka tygodni temu, ale dopiero dzisiaj znalazłam czas na jego wypróbowanie. Ciężko mi opisać to, jak bardzo się cieszę, że znalazłam ten przepis. 

  
  • Mąkę przesiałam do miski, dodałam cukier, sól i pokrojone w kosteczkę masło oraz margarynę. Połączyłam wszystkie składniki i dokładnie ugniotłam rękami aż powstała jednolita masa. Uformowałam kulkę i włożyłam na godzinę do lodówki. 
  • Po godzinie wyjęłam ciasto i podzieliłam je na dwie równe części.  Jedną częścią ciasta wylepiłam formę do pieczenia a następnie włożyłam do lodówki. Druga część cista w tym czasie trzymałam w lodówce.  
  • Jabłka obrałam, i pokroiłam w kostkę. Piekarnik nagrzałam do 190 stopni. 
  • Na dużą rozgrzaną patelnię wsypałam cukier i dodałam sok z cytryny. Wymieszałam i czekałam, aż cukier się roztopi i zacznie się robić brązowy. Gdy cukier się skarmelizowął dodałam jabłka i cynamon. Wymieszałam i podsmażałam jeszcze ok. 6-7 minut. 
  • Po tym czasie odstawiłam jabłka z ognia i dodałam budyń. 
  • Jabłka wyłożyłam do foremki z ciastem. Drugą część ciasta starłam na tarce. Piekłam godzinę w piekarniku nagrzanym do 190 stopni. 






Deszczowa pogoda, gorąca szarlotka, pyszne cappuccino i przewodniki po Włoszech, tak wygląda moja sobota. 
A co u Was? 




Uściski! 



9 maja 2013

Kobiety idealne

Witajcie drodzy czytelnicy! 

Kolejny pracowity tydzień powoli dobiega końca a ja mam wrażenie, że ostatnie dni są zdecydowanie krótsze od poprzednich. Po powrocie z pracy mam wiele spraw do załatwienia i brakuje mi czasu na spotkanie z Wami. Dzisiaj znalazłam chwilę dla siebie i popołudnie spędziłam z niezwykłymi kobietami. Piękna Monica Bellucci i zjawiskowa Beyonce to według mnie kobiety idealne, które (zapewne) są inspiracją nie tylko dla mnie. 

Jeszcze kilka dni dzieli mnie od tegorocznego urlopu. Pierwszy raz od dawna czuję, że jest on po prosto konieczny. Mam obniżoną koncentrację, a wolny weekend nie wystarcza mi na regenerację sił i czuje, że potrzebuję wypoczynku trwającego zdecydowanie dłużej. Wcześniej czeka  mnie jeszcze trochę pracy, ale nie ukrywam, że myślami jestem już daleko stąd. 






4 maja 2013

Kolczyki jak dzieła sztuki


Długie kolczyki wyglądające jak ozdobne żyrandole są obecnie odstępne w prawie każdym sklepie oferującym biżuterię. Przechodziłam obok nich kilkakrotnie, ale wahałam się nad zakupem, ponieważ nie byłam pewna czy będę miała wystarczająco dużo okazji do tego, żeby je wykorzystać. Na co dzień noszę delikatne zatyczki z perełek lub drobnych kamyczków. Nie mogłam jednak przejść obojętnie obok kolczyków w C & A. Delikatne, ażurowe, połyskujące w słońcu kolczyki sprawiły, że uległam pokusie. Pokusa kosztowała mnie 15 zł, więc zbyt długo się nie zastanawiałam. To była dobra decyzja, bo bardzo je polubiłam i noszę je często a najczęściej  do... bluzki w paski, szarej bluzy, białych t-shirtów i wysoko upiętych włosów. 





________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________


Kuszą mnie jeszcze ozdobne kolczyki z małych kolorowych kryształków, np. takie jak te pierwsze z lewej strony. Ten rodzaj kolczyków według mnie najpiękniej wyglądają przy odsłoniętej szyi i muśniętej słońcem skórze. 



Kolczyki




SHOUROUK rhinestone earrings/ Suzanna Dai leather earrings/ Nak Armstrong emerald drop earrings / DANNIJO jewelry / Amrita Singh teardrop earrings / Tom Binns earrings / Nina sparkle jewelry/ ASOS glass earrings / Dorothy Perkins blue chandelier earrings/ White jewelry/ Blue jewelry/ Silver earrings

________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________



3 maja 2013

Estee Lauder Double Wear Light

Estee Lauder Double Wear Light to podkład, który wiosną zastąpił Revlon ColorStay, który służył mi jesienią i zimą. Z Revlona jestem bardzo zadowolona i z pewnością wrócę do niego, gdy znów zrobi się chłodniej. Kupując kilka tygodni temu nowy podkład chciałam początkowo wybrać coś lżejszego właśnie od Revlona, ale ostatecznie skorzystałam z kuponu promocyjnego i 20 % zniżki w Sephorze i zdecydowałam się na Double Wear od Estee Lauder w wersji Light (odcień 02). 

Moje pierwsze wrażenia są mieszane. Podkład łatwo się rozprowadza i wtapia w skórę, ale to, że czuję go na skórze sprawia mi dyskomfort. Uczucie to staje się mniej drażniące, gdy użyję dodatkowo pudru sypkiego. Na plus mogę zaliczyć to, że w delikatny sposób wyrównuje koloryt skóry i wizualnie nie tworzy efektu maski. Po całym dniu nadal pozostaje na skórze, więc jest to jego duża zaleta. Być może muszę zastosować inny krem, jako podkład i wtedy uczucie ciężkości nie będzie tak odczuwalne. 




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...